RSS
 

To takie proste…

01 kwi

…powiedzieć – przestań o Nim myśleć. Tyle razy próbowałam… a jeśli już myśleć to pozytywnie. To drugie już łatwiej przychodzi.

Zacząć życie od nowa. To jedyne co mi pozostało. Zacząć żyć nie być. Czy to możliwe? Tylko por warunkiem, że to co było pozostanie tylko wspomnieniem. Muszę się od tego odciąć grubą kreską i choć całym sercem pragnę żeby było jak dawniej to tylko ja tego chcę… Nie mogę Go przymusić do tego żeby ze mną był. Miłość oznacza dawanie drugiej osobie szczęścia. Jeśli tym szczęściem jest wolność i bycie z kimś innym to nie pozostaje mi nic innego jak tylko się z tym pogodzić i żyć dalej.

Czy czuje się z tym źle? Czuję się okropnie gdy widzę, że pisze z tą inną i choć niby jesteśmy przyjaciółmi to słówkiem mi o niej nie wspomni… a przecież ślepa nie jestem. To boli najbardziej… Poza tym większość rzeczy wróciła do normy… a wręcz jest lepiej niż było. Przytula mnie, głaszcze po głowie, spotykamy się, spędzamy razem czas nie tylko na uczelni, ale i poza nią. Nie chce z nim tracić kontaktu. Czuje się z nim bezpiecznie, w większości spraw mogę na niego liczyć – chyba, że chodzi o uczelnię… to olewa nieziemsko.

Jak zawsze są chwile lepsze i gorsze. Wszyscy mi radzą żebym szła dalej, ale nie jest to takie proste. Staram się, ale w chwilach załamania, zmęczenia, po prostu chcę żeby mnie przytulił, chce żeby był. Żeby był ktoś kto po prostu ze mną posiedzi, poczeka aż się uspokoję, kto przytuli i poczeka aż zasnę, kto wysłucha tego co leży mi na sercu… Teraz – mimo że nigdy tego nie robił – chcę żeby to był Pan A., ale on tego nie chce… Nie pozostaje więc nic innego jak się z tym pogodzić i pójść dalej swoją drogą, a jemu dać wolność.

 

Jak to się ma do mojej pracy nad sobą? Myślenie to połowa sukcesu. Ostatnio jak się mierzyłam to wyszło, że w talii jestem w połowie drogi. Staram się w ciągu dnia, jak mam chwilę czasu zrobić kilka przysiadów, kilka brzuszków prostych, skrętnych, kilka pompek i trochę poćwiczyć „rowerek”. Moje załamanie czasem motywuje – chcę być ładniejsza, chce się lepiej czuć, chcę w końcu zaakceptować siebie, żeby uwierzyć, że akceptuje mnie ktoś inny. Ale czasem pojawia się myśl – po co? I tak większość facetów chciała ze mną być tylko po to żeby zaciągnąć mnie do łóżka. A jak będę wyglądać bardziej atrakcyjnie to będzie tego tylko więcej… I jak tu poznać prawdziwą miłość?

Jedno wiem – Nie mogę się poddać i udowodnię sobie, całemu światu i pewnym osobą, że mogę być piękna, atrakcyjna i umiem walczyć o siebie. zgubione 10 kg o czymś świadczy. Co prawda w bardzo długim czasie co się musi zmienić bo zostały 3  miesiące… ale dam radę!! Muszę dać!!

 

Teraz jest ciężko… ale może kiedyś będzie lepiej…

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Może kiedyś będzie lepiej

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. PaalCia

    3 kwietnia 2014 o 07:12

    Oczywiście że dasz radę :) Facet to facet, myśli o jednym i trzeba na prawdę dobrze trafić, a i tak zapewne pierwszą myślą będzie łóżko a potem cokolwiek innego.. Ale powodzenia życzę, w szukaniu miłości, gubieniu wagi i wszystkim :)!

     
  2. MyHealthierReflection

    3 kwietnia 2014 o 22:16

    Miłość.. ślepa, beznadziejnie szczera i bezwzględna wobec wszystkich.. Dużo potrafi dać a jednocześnie tak wiele zabiera..

    Łatwo powiedzieć „zacznij żyć od nowa” – nie da się, nie da się wymazać z pamięci kawałka życia. Może to i lepiej, bo każde doświadczenie daje lekcje, by nie popełniać w pszyszłości tych samych błędów.

    Bądź silna ;*