RSS
 

Poniedziałek, 10-07-2017

10 lip

No i tydzień się skończył :D w sumie nie było tak źle! Oczywiście, że miałam zachcianki na słodkie, ale jadłam dużo owoców, układałam posiłki tak żeby były zróżnicowane i zawierały odpowiedni ilości wartości odżywczych. Wiadomo… Czasem było „więcej” tłuszczu, czasem „za dużo” białka w danych posiłkach, bo nigdy nie uda się zrobić tak żeby było równo tak jak wyliczenia pokazują. Jednak jeżeli chodzi o ogólny rozrachunek w ciągu dnia to zawsze wszystko było na minus ;P Mimo, że naprawdę bardzo dużo jadłam!! Naprawdę nie chodziłam głodna!! No może jak się zbliżała godzina posiłku (bo organizm już się przestawił) to coś tam troszkę zaburczało w brzuchu, ale przecież to normalne i zdrowe :) Dla mnie to oznacza, że organizm zdążył uporać się z poprzednim posiłkiem i czeka na kolejny :)

Oczywiście samo jedzenie to nie wszystko! Nie mam super kondycji i od początku byłam tego świadoma, ale staram się pracować nad sobą. Postawiłam sobie za cel zrobić ten trening Ani Lewandowskiej -> TRENING. Tak fajnie lekko wygląda i miałam świadomość tego, że to tylko tak wygląda… Zakłada on 3 serie po 30sek na każde ćwiczenie. Wiedziałam, że tyle nie dam rady, więc podzieliłam na stopnie trudności. Mój „trening” piątkowy wyglądał tak:
ROZGRZEWKA
* marszobieg w miejscu – marsz (10sek) + bieg (10sek) – 5 powtórzeń;
* skłony – 10 w przód + 10 naprzemiennie w prawo i w lewo ze skrętem tułowia – 2 powtórzenia;
ĆWICZENIA
* przysiady – 4 x 10 powórzeń;
* Trening Ani Lewnadowskiej – okrojony do 1 serii po 10sek;
* brzuszki – 4 x 10 powtórzeń;
* plank (deska) – 4 x 10sek
* wymachy rąk – 10 x w bok + 10 x w górę na przemiennie + 10 x w górę razem;
ROZCIĄGANIE
* skłony – 10 w przód + 10 naprzemiennie w prawo i w lewo ze skrętem tułowia – 2 powtórzenia (wykonywane powoli, żeby dać mięśniom szanse się porozciągać);
* oddechy – 3 powolne oddechy „jogi” (przynajmniej ten początek, który pamiętam);
* chwila odpoczynku w spokoju – leżenie na macie i rozluźnianie wszystkich mięśni;
PRYSZNIC
* polewanie nóg zimną i ciepłą wodą na przemian (ponoć to pomaga zwalczyć zakwasy) – kończyć ciepłą;
* zwykły prysznic;
* polewanie nóg zimną i ciepłą wodą na przemian – kończyć ciepłą;

Powiem szczerze – mimo że byłam koszmarnie zmęczona jak ćwiczyłam, to byłam szczęśliwa. Oczywiście w piątek to była porażka xD, ale powtórzyłam to w sobotę, potem w niedzielę. I w niedziele zrobiłam już praktycznie wszystkie ćwiczenia z wersji okrojonej, tak jak trzeba i tyle czasu ile sobie założyłam. Jeszcze jedno muszę dopracować, ale myślę, że dzisiaj już pójdzie super :D Czy mam zakwasy? Na nogach trochę tak. I jak się rozgrzewam to przy skłonach bolą mięśnie i ścięgna, ale powoli, powoli je rozciągam i przed ćwiczeniami właściwymi jest już ok :) Potem znowu wracają, ale już z każdym dniem coraz mniejsze. Wiadomo – ruszyłam mięśnie wcześniej nie tykane i są skutki.

Dobra – czas na efekty :D przecież po coś to robię, prawda?
1. Czuje się coraz lepiej i nawet dzisiejszy poranny bieg do autobusu pod górkę nie był taki męczący i takim wyzwaniem (Zjadłam śniadanie w domu, ale biegłam do autobusu. No cóż – coś za coś ;P );
2. Wykonywanie ćwiczeń nie jest już takie kłopotliwe – mam coraz lepsza kondycję. Widzę to zwłaszcza przy robieniu deski – kiedyś 10sek nie mogłam wytrzymać, a dziś? W rozpisce jest na samym końcu, a robię 4 x 10sek bez problemu :)
3. Nie mam już takich zachcianek jak na początku, a jeśli już to potrafię je zwalczyć;
4. Bez problemu w sklepie omijam półki ze słodyczami – a wiadomo – jak nie ma w szafce to się nie je ;)
5. No i najważniejsze! Przez weekend 1,5kg w dół!! Wiem, nie ma się czym podniecać, ale… trud i wysiłek się opłaca :)
6. Wiadomo waga to nie wszystko, bo choćby mięśnie ważą więcej niż tłuszcz. Lusterko i mój mózg trochę mnie oszukują… a może to aparat. W każdym razie na zdjęciach wyglądam koszmarnie… ale! Czuje, że jest mnie mniej, że nogi już nie są takie rozlazłe tylko takie zbite się robią ;) jak chodzę w miejscu przed lusterkiem, czy jak się schylam to widać i czuć nieśmiało wyłaniające się mięśnie :)
6. Wczoraj założyłam szorty. Byłam pewna, że w nie nie wejdę – w końcu podczas zimy mi trochę przybyło i pewnie dopiero to zrzuciła a tu niespodzianka!! Weszłam bez najmniejszego problemu, w nie! I jeszcze nogawki są luźne a wcześniej były przylegające!! To jest taka MEGA motywacja, że sobie nikt tego nie wyobraża!
7. Pokazałam się chłopakowi z spódniczce, której wieki nie nosiłam i bluzce na ramiączkach. Stwierdził, że bardzo dobrze wyglądam i rękami w powietrzu narysował kobiece kształty podkreślając, że mam widoczną talie ;) Do tego jak założyłam buty na obcasie to już w ogóle nogi zmieniły się nie do poznanie :D

CELE NA NADCHODZĄCY TYDZIEŃ
1. Oczywiście dalej pracować nad sobą!
2. Zrobić choć jedną pełną serię Treningu Pani Ani;
3. Robić treningi codziennie i na koniec tygodnia zaskoczyć rodzinkę ;)
4. Nie dać się pokusie ;)
Myślicie, że mi się uda?

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Praca nad sobą, Zdrowie

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz