RSS
 

Nowy semestr – zmiany

03 mar

Nowy semestr, nowe możliwości, nowe obowiązki, nowe znajomości.

Pierwszy tydzień nowego semestru właśnie minął. Nie było w sumie tak źle. Pomijając, że nie wszystko na uczelni idzie tak jakbym tego sobie życzyła to nie jest źle.

Większe zmiany na polu życia osobistego. W połowie ferii zaczęłam pisać z pewnym chłopakiem, który jest rok wyżej. Takie przekomarzanie, trochę gadania na serio, aż w końcu doszło do spotkania. W czwartek umówiliśmy się na pizze. Przed wyjściem powiadomiłam tylko koleżankę, gdzie i z kim wychodzę i że jak do 23 nie dam znać to żeby zaczęłam mnie szukać – nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Spotkaliśmy się przed 20, ale z pizzerii wyszliśmy przed 22. Fajnie się gadało i w ogóle. Poszliśmy na spacer i przeszliśmy prawie pół miasta. Straciłam poczucie czasu i dopiero jak dostałam sms’a od koleżanki „żyjesz? to nie jest zabawne” wysłanego tuż po 23 zauważyłam jak nam szybko czas leci. Zadzwoniłam do niej, uspokoiłam, że jest ok., i że spokojnie może iść spać. Pan M. odprowadził mnie do domu, ale nie chciałam mu pokazać gdzie mieszkam, więc poczekaliśmy na przystanku, aż przyjedzie coś co zawiezie go do domu. Wziął mnie na kolana, przytulał – bo strasznie mi było zimno i w końcu po długim zbieraniu się i moim opieraniu pocałował mnie. Najpierw w policzek, potem coraz bliżej ust no i w końcu się pocałowaliśmy. Mieliśmy być tylko na stopniu przyjacielskim, ale przecież przyjaciele się tak nie całują!! Do domu wróciłam po 12 w nocy – zmęczona, zmarznięta, chora, ale szczęśliwa. Cały wieczór się śmiałam i mięśnie twarzy po prostu nie wyrabiały. Naprawdę dawno się tak cudownie nie czułam. Pan A. nigdy mnie tak nie traktował, a jeśli to było to tak dawno i tak krótko, że nie pamiętam.

W piątek zaprosiłam Pana M. na wykład. Nie wiele z tego wykładu pamiętam, bo jak się dowiedziałam zasady zaliczenia, i że wykłady są w necie to się wyłączyłam. Gadaliśmy, rysowaliśmy i w ogóle. Jakoś do przerwy czas zleciał. Na przerwie ludzie zaczęli wychodzić z sali, a Pan M. zrobił mi zdjęcie. Chciałam mu zabrać telefon i je usunąć, ale się zaczął wiercić i jak najdalej ten telefon odsuwać ode mnie. Siedział na brzegu, więc miał gdzie i wtedy ja patrze a centralnie koło nas na schodach siedzi Pan A. Nie mam pojęcia kiedy przyszedł!! Przesunęliśmy się z Panem M. tak żeby Pan A. się zmieścił i resztę wykładu z nami siedział i gadał. Chłopaki zaczęli oczywiście o grach i w ogóle. Wyszliśmy z wykładu, pogadaliśmy chwilę ze znajomymi pod uczelnią i wszyscy poszliśmy na tramwaj. Na przystanku Pan A. po krótkim pożegnaniu poszedł w swoją stronę a my w swoją. Z koleżanką poszliśmy na zakupy a potem odprowadziliśmy ją pod blok. Dopiero jak zostaliśmy sami pierwszy raz mnie objął i dostałam buziaka. Poszliśmy na przystanek, bo miałam jechać na dworzec skąd zgarniała mnie siostra do domu, ale stwierdziłam, że w sumie co my będziemy robić 1,5 h na dworcu… Poszliśmy więc jeszcze do mnie – cieplej przynajmniej. Jak siostra zadzwoniła, że jest już blisko to się zebraliśmy i pojechaliśmy. Pożegnaliśmy się tak żeby nie widziała i poszliśmy tam gdzie stała samochodem. Oczywiście jak już ruszyłyśmy to zaczęły się pytanie kto to jest, i nie dała sobie przetłumaczyć, że to tylko kolega.

W domu jak to w domu – może nie będę się zagłębiać, bo tu może kiedyś będzie lepiej, ale na razie jest tak jak było… jak jestem więcej niż 24 h czas się zacząć ulatniać.

Wczoraj przyjechałam do Wrocka koło 16. Z Panem M. spotkałam się przed 17. Przez cały weekend pisaliśmy, ale co z tego – naprawdę zaczynało mi go brakować. Sprawia, że naprawdę czuję się wyjątkowo. Mimo że czasem jesteśmy dla siebie okropni to wiemy, że te słowa są na żarty – choć czasem mam wątpliwości, ale jest ok. Mieliśmy być tylko przyjaciółmi… ale chyba to nie wyjdzie, bo oboje chcemy czegoś więcej. Przed spotkaniem mówił, że ma dużo przyjaciółek, koleżanek, ale rzadko kiedy się zakochuje… a teraz? Z tego co mówi zapowiada się jednak inaczej.

W piątek przed wyjazdem powiedziałam Panu M., że Pan A. to mój ex. Jest szalenie zazdrosny i ciągle powtarzał wczoraj, że on mnie nie odda, a jak Pan A. zobaczy, że ktoś inny się mną zainteresował to będzie mnie próbował odzyskać i że ja go (Pana M.) zostawię i wrócę do Pana A… Czy tak by było? Naprawdę nie wiem… Po tym co zrobił nie powinnam się do niego odzywać, a nawet Pan M. stwierdził, że nie widać po nas żebyśmy byli razem – zero jakichś zgrzytów, normalne relacje jak kolega z koleżanką. Naprawdę się zdziwił jak mu powiedziałam.

Zobaczymy co będzie. Może kiedyś będzie lepiej… ale na razie już nie jest tak źle ;)

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Może kiedyś będzie lepiej

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~PaalCia

    3 marca 2014 o 11:37

    Gratuluję udanych nowych znajomości, może na prawdę wyjdą Ci na dobre! :) Nie chcę też zabijać humoru, ale błagam, uważaj. Dopiero co zostałaś zraniona, a z panem M. krótko się znasz z tego co czytam, może nieco za krótko? Niestety ale przeszłam coś podobnego, może na mniejszą skalę, ale też był gościu który miał dużo koleżanek i przyjaciółek, a mi się wydawało, że jestem szczególna.. nie byłam..

     
    • Limetka

      3 marca 2014 o 14:36

      Zobaczymy czas pokaże. Na razie jest dobrze i oby zostało tak jak najdłużej :)

       
      • PaalCia

        3 marca 2014 o 15:01

        no oczywiście że tak, zdecydowanie nie życzę wam nic złego, wręcz przeciwnie, niech się układa jak najlepiej!