RSS
 

Kroki

27 wrz

Moje kroki walki o samą siebie:

  1. Zmiana nawyków żywieniowych
    Jeść 5 razy dziennie. Częściej a mniej.
    Coraz lepiej mi to wychodzi. Staram się pilnować pory posiłków, zwracać uwagę na to co jem i w jakiej ilości;
  2. Ograniczyć do minimum słodycze
    Staram się jak mogę. Zamiast czekolady jem owoce, warzywa, miód. Choć czasem się skuszę na ciasto, czy kawałek czekolady. Ale to tylko czasem. W sklepie staram się ćwiczyć silną wolę i nie poddać się zachciance;
  3. Dużo pić
    Starać się dziennie wypić minimum 1,5 l czystej wody i przynajmniej 0,5 l zielonej herbaty, która oczyszcza organizm.
    Z piciem wody jest ten problem, że nie potrafię w siebie wmusić aż takiej ilości. Prawdę mówiąc powinnam pić około 2 – 2,5 l dziennie, a ja nawet 1,5 nie potrafię. Ale dzisiaj już jestem bliska osiągnięcia sukcesu – 2 l wody. No i 1,5 l herbaty miętowej. Co prawda miała być zielona, no ale ważne żeby uzupełniać płyny. Ile można pić zieloną herbatę?
  4. Ćwiczyć
    Codziennie ćwiczyć. Po trochę, ale ćwiczyć
    Od jakiegoś czasu staram się codziennie robić brzuszki, jakieś ćwiczenia, trochę jogi. Ostatnio przez kilka dni nie byłam w stanie, bo albo byłam zbyt zmęczona przeprowadzką, albo chorobą, ale staram się;
  5. Pójść do dietetyka – wykonane
    Po radę odnośnie odchudzania, jak się odżywiać itd.
    Poszłam pod koniec sierpnia. Szczerze to trochę się wstydziłam… nie wiem czego ale się wstydziłam – jednak w końcu się przemogłam i poszłam. Zmierzyła mnie, zważyła i w ogóle. Wyszło, że mam bardzo dużo do poprawy (jakbym sama tego nie wiedziała). Mam dużo za dużo wody w organizmie – muszę więcej pić. Taki paradoks – żeby się pozbyć wody z organizmu to muszę jej jeszcze więcej w siebie wlewać… Chodzi o to, że jeśli za mało pijemy to organizm odkłada tą wodę żeby się nie odwodnić. Niestety wraz z wodą odkładają się też toksyny, które są dla nas szkodliwe. Dlatego
  6. Zapisać się na siłownię – wykonane
    Pod okiem trenera ćwiczyć i pracować nad tym co konieczne. Dzisiaj byłam na pierwszym treningu. Niestety nie stać mnie na to żeby mieć trenera przy sobie choćby przez miesiąc, ale postaram się wygrzebać kasę na 3 treningi. Pokarze mi co i jak mam ćwiczyć… Wiem, że może nie będę robić wszystkiego (bo dzisiaj gdyby nade mną nie stał i nie powtarzał, że mam ćwiczyć, mam ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć to pewnie połowy bym nie zrobiła z tego co mi kazał… Wszystko mnie zaczynało boleć, a jak już przestało to byłam tak zmęczona, że już mi się nic nie chciało… ale stał nade mną i pilnował żebym ćwiczyła), ale postaram się zrobić najwięcej jak to jest możliwe… Mam cel. Jasno wytyczony. Będę do niego dążyć z pomocą… czy bez!
  7. Nie poddać się
    Dzisiaj wyszła sytuacja, która nie powiem… złamała mnie. Uświadomiła mi mi bardzo ważną rzecz – oszukiwałam się przez ostatnie pół roku… Chyba na zawsze straciłam osobę dzięki, której tak właściwie wszystko się zaczęło. Która była moim motorem… Teraz już tego motoru nie ma… Ale nie poddam się. Z pomocą czy bez będę walczyć! Zrobię to dla samej siebie, dla lepszego samopoczucia, dla lepszego życia… Może w końcu znajdę kogoś komu spodobam się taka jaka jestem… Bez żadnego ale… Kto nie będzie chciał mnie zmieniać i pokocha mnie taką jaka jestem…
    Ale póki co? Walczę!! WALCZĘ I SIĘ NIE PODDAM!!

 

DOPÓKI WALCZYSZ JESTEŚ ZWYCIĘZCĄ!! 

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Praca nad sobą

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz