RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2017

Lepsze niż kawa

16 cze

No a cóż może podnieś ciśnienie lepiej niż kawa, jak nie polityka…

Jak jestem cierpliwym człowiekiem i naprawdę potrafię wiele znieść, ale cierpliwość też ma granice. Zaczynając od tego, że nienawidzę jak ktoś próbuje ustawiać życie i mówić mi co mi wolno a czego nie. Po zaglądanie do mojego portfela, mieszkania, życia, a w szczególności łóżka!

W rządzie – nie oszukujmy się – większość jest bogata, nie brakuje im kasy na nic. Mogą sobie godnie żyć, a do tego ustawiać życie innym. Co to ma znaczyć, że ktoś sobie coś wymyśli i uzna to za „dobrą zmianę” i nie zapyta innych o zdanie. Dlaczego przy każdej, DOSŁOWNIE KAŻDEJ ustawie wkraczającej w życie prywatne obywateli nie zapyta się ich o zdanie? Przecież Ci który uważają, że „tak będzie dobrze” nigdy nie zjada się w takiej sytuacji!

  1. Aborcja
    Jestem osobą wierzącą i nigdy nie chciałabym się poddać aborcji, ale są różne sytuacje w życiu. Jeśli kobieta zostanie zgwałcona to jak ma pokochać to dziecko? Może się znajdą takie, które uznają, że dadzą radę je wychować, ale zapewne większości będzie się kojarzyć z bólem zarówno psychicznym jak i fizycznym… Kochani politycy płuci męskiej… jak mogą się wypowiadać na ten temat? Skąd mogą wiedzieć co kobieta może wtedy przeżywać? Domyślam się, że usuniecie to nie jest prosta decyzja, ale niektóre ja podejmą i czy Panowie w rządzie się zgodzą czy nie – zrobi to! Jeśli nie tu w kraju, jeśli nie w sterylnych warunkach to wyjdzie, albo zrobi to w okropnym miejscu. Tak chcą ratować życie istot nienarodzonych, a co z życiem matki, która może przez tę ciążę umrzeć? Zwłaszcza bez gwarancji, że dziecko przeżyje? A co jeśli dziecko przeżyje, a kobieta była całkowicie samotna? Jakie życie będzie miało to dziecko? Ktoś o tym pomyślał??
  2. Tabletka dzień po
    ‚Żeby wziąć tabletkę „dzień po” to trzeba iść do lekarza „dzień przed”‚
    Kto to wymyślił? Ja się pytam kto? „Klauzula sumienia”? Naprawdę? Ta osoba, która wpadła na tak genialny pomysł sama nie ma sumienia! Osoby poniżej 18 roku życia jeśli je zażywają to według farmaceutów nikły procent. Poza tym wystarczyło (skoro tak bardzo chcieli wprowadzać coś nowego i pokazać, że coś robią oprócz wkurzania ludzi) podnieś wiek z 15 do 18 czy 21 lat… Skoro tak bardzo leżało im na sercu to że rzekomo młodzież „jadła te tabletki jak cukierki” (to moje porównanie, nie cytat). Przez to, że komuś w główce zaświtało „Hej! Powiedzmy, że z troski o naszą młodzież ograniczmy dostęp do leków antykoncepcyjnych. Niech się rodzi więcej dzieci! Przecież tak głosi Kościół żeby chronić każde życie.” cierpi całe społeczeństwo. A najbardziej nie uderza to w młodzież tylko w kobiety po 25-30 roku życia. Ciekawa jestem czy zapytali się o opinię lekarzy, czy kobieta po np. 40 powinna urodzić dziecko? Czy urodzi się zdrowe jeśli wpadnie? Czy jej nic nie będzie? Przecież to nie chodzi tylko o ciąże wśród nastolatków czy poza małżeńskie, które uznaje Kościół za ogromny grzech. Ta ustawa tyczy się też ludzi dorosłych, którzy żyją „po Bożemu”, mają dzieci i się kochają. I zwyczajnie przydarzy im się wpadka… No a przecież skoro nie tabletka to aborcja, która jest gorszą ingerencją w organizm kobiety.
    Nasz kochany rząd tak szuka kasy żeby łatać dziury w budżecie, ale takimi ustawami doprowadzi do sprzedaży tych tabletek na czarnym rynku, w których też może być nie wiadomo co, a w aptece ma się przynajmniej pewność, że się nie otruje…
  3. Ciąża
    Ok… Kobieta jest w ciąży, czy tego chce czy nie. Medycyna poszła na tyle do przodu, że jeszcze w łonie matki można dziecko wyleczyć z wielu chorób. A nie od dziś wiadomo, że szybka diagnoza i podjęcie leczenia to klucz do zdrowia. A co robi kochany rząd? Popiera petycję o edukację w szkole (o ile z tym się zgodzę) i zakaz badań prenatalnych (o tyle z tym już nie), żeby przypadkiem nikomu nie przyszło do głowy, że dziecko będzie chore i myśleć o aborcji. W takim  razie co wtedy kiedy dziecko urodzi się chore? Dla rodziców to jest szok! Przecież każdy marzy żeby dziecko było zdrowe i prawidłowo się rozwijało. Większość podejmie się trudu wychowania, ale cześć stwierdzi, że sobie nie poradzi i porzuci dziecko. Dobrze jeśli zostawi je w szpitalu czy oknie życia. Ale ile się teraz słyszy o porzuceniach na śmietniku, czy że ktoś zabił dziecko bo płakało… A do tego jakby się dowiedzieli, że można było dziecko operować czy leczyć jeszcze w łonie matki zamiast teraz patrzeć na cierpienie takiej małej niewinnej istotki? Wyobraża sobie ktoś co przeżyją rodzice?
  4. Macierzyński
    Coś obiło mi się o uszy, że chcą go skrócić. A ile żłobków jest w stanie przyjąć takie maleństwa? Ile jest miejsc dla dzieci tak małych?
  5. Żłobki i przedszkola
    Ile rodzi się dzieci, a ile jest miejsc w żłobkach i przedszkolach? Jeśli chce się zapisać pierwsze dziecko to już w ogóle kicha, bo jak młodsze rodzeństwo to przynajmniej ma się jeden z punktów pierwszeństwa spełniony. Mam kilkoro dzieci w rodzinie i mniej więcej wiem jak to wygląda. Pierwszeństwo mają dzieci samotnych pracujących matek i dzieci, których rodzeństwo już chodzi do danej placówki. W ostateczności po znajomości. A tak? Pozostaje czekać w kolejce. Kiedyś to było dla mnie śmieszne, że w niektórych krajach rodzice zapisują dziecko do szkoły w momencie narodzin, ale teraz to przychodzi do nas!
    Historia z życia wzięta – Jak urodził się mój chrześniak jego rodzice wpisali go w kolejkę do 3 żłobków. Co miesiąc musieli klikać na stronie internetowej (dobrze że nie osobiście w żłobku) i potwierdzać, że dalej jest chętny na miejsce do żłobka (bo miejsce by przepadło). Chłopczyk za 2 miesiące kończy 2 latka i dopiero dostał się do jednego z 3 żłobków, a tak to musiał chodzić do prywatnego… Przecież rodzice musieli wrócić do pracy. Pozostaje wtedy albo niania (choć moim zdaniem jeśli chodzi o siedzenie z dzieckiem zamiast przedszkola to kara dla dziecka. Dziecko musi być wśród dzieci, żeby się dobrze rozwijać. ), albo babcia (babcia to ok ogromna pomoc, ale mam przykłady w rodzinie, że nie wychowuje, a tylko opiekuje się dzieckiem. Teraz są tak rozpieszczone, że rodzice nie mogą sobie poradzić :( ), albo żłobek prywatny (na który też trzeba kasy).
  6. 500+
    Super!!! Chyba pierwszy raz spełnili obietnicę wyborczą!! Jest się z czego cieszyć!! Dlaczego nikt się nie cieszy? Może dlatego, że nie ma z czego. Ustawa wprowadzona na szybko, nieprzemyślana, nie policzona… Nasz budżet nie ma na to środków. Wiec co robi rząd? Dajmy wszystkim!! Hura kochają nas!! No to teraz możemy „po cichu” zabrać tym, którzy za dużo zarabiają, a mają jedno dziecko. Ok… dalej nas większość uwielbia. Przecież poprawia się status życia! No to co? Dalej nie ma kasy… Więc zabierzmy tym najbogatszym „oni i tak nie zauważają” (dosłowny cytat usłyszany w radiu z ust jednego z polityków). A może podniesiemy podatki. Mówiliśmy, że obniżymy, ale dobra… Powiemy przed kampanią, że obniżymy to się znowu nabiorą. Kurcze. Dalej nie działa… Dalej mało kasy. Ok to zacznijmy skuteczniej ściągać podatek za telewizje.
  7. Abonament RTV
    O co chodzi? O kasę. Teoretycznie każdy powinien go płacić… W praktyce wygląda to jednak trochę inaczej. Mało kto ogląda i słucha mediów publicznych, więc czemu ma płacić na ich utrzymanie? Jeśli ja mam płacić abonament tylko dlatego, żeby mogli sobie brać pensję w tysiącach za pierdzenie w stołek, a ja muszę się uczyć, pracować codziennie (pon-pt, 8-16), wykazywać a i tak podwyżkę… może za jakiś czas zobaczę. Choć narzekać na prace nie mogę, bo mam spoko szefa. Dajcie mi tyle kasy co sami zarabiają, albo niech mi tyle z wypłaty nie zabierają podatku, ZUS innych pierdół to będę płacić…

Pytam się? Dlaczego skoro PIS tak bardzo chce dbać o rodzinę, zdrowie dzieci to dlaczego nie wspiera zbiórki na WOŚP?! Przecież to są pieniądze zbierane na dzieci!! Na ich leczenie! Na ratowanie i dbanie o życie ludzkie! W mojej rodzinnej miejscowości jest sprzęt zakupiony przez WOŚP.

Jeśli chodzi o podatki. Ja bym była skłonna zapłacić, gdyby:

  • był sensowny powód – a nie płać, bo płać. Bo nam brakuje kasy to szukamy gdzie się da, ale sobie podniesiemy pensję, więcej przyznamy na biura poselskie, polecimy odrzutowcem, albo lepiej – pociągiem pojedziemy, żeby promować kolej i w ogóle, ale w razie wu niech ten odrzutowiec też leci, bo się może z pociągiem coś stać (np. spóźnić się).
  • była sensowna stawka – a nie po opłaceniu wszystkiego z wypłaty zostaje mi tyle, że za mało by żyć, a za dużo by umrzeć
  • nie zabierali mi wypłaty tyle – z mojej wypłaty zabierają mi ok. 30%. Podatek… już za samo to że zarabiam muszę zapłacić podatek. To tego jak cokolwiek kupuję muszę zapłacić podatek… i nie oszukujmy się każdy go płaci. To jeszcze znowu mam zapłacić kolejny podatek za to, że z czegoś korzystam.
    Przykład:
    Dostaję wypłatę – płacę podatek
    Idę kupuję telewizor – płace podatek
    Korzystam z telewizora – płace podatek (ukryty w rachunku za prąd)
    Wykupuję telewizję (kablową/satelitarną) – zapewne też płace podatek
    Do tego jeszcze mam zapłacić za abonament RTV za domniemanie korzystania z telewizji (bo nie powiedzą, że za oglądanie TVP)?

Tylko dlatego, że ktoś sobie wymyślił podatek to mamy go wszyscy płacić? To jak teraz wprowadza ustawę, że każdy ma zapłacić za nie wiem… Za to że je mięso! To co? Wegetarianie będą pokrzywdzeni, ale skoro człowiek to człowiek, więc jest domniemanie, że spożywa mięso. To chore!! Dlaczego mam płacić podatek za coś czego nie używam? Takiej propagandy w publicznej telewizji chyba nigdy nie było (patrząc na teraźniejsze czasy). Teraz się zasłaniają, że media tylko podkręcają nieprawdziwe informacje, że nastawiają ludzi przeciwko TVP. Ale to już nie jest TVP tylko większość się zgodzi, że TVPiS. Obrzydzenie bierze jak się słucha wiadomości. Kiedyś przez przypadek się włączyły… Tak słucham i słucham i coś i nie gra… Patrze na telewizor i od razu wszystko jasne… Porażka totalna…

Poza tym co tam można obejrzeć? Coraz więcej się czyta, że TVP czegoś nie wyemituje, że coś zmienia… Nie ma chyba osoby która nie słyszała by o sytuacji w Opolu czy o zmianach w „Jaka to melodia”. NAWET jeżeli to sa tylko plotki… jak twierdzą niepotwierdzone i w ogóle. To w każdej plotce jest ziarenko prawdy. Fakty są takie, że Festiwal w Opolu się nie odbył…

Kolega w pracy podsunął fajny pomysł. Może niech te wszystkie prywatne platformy wyłączą kanały telewizji publicznej. I tak tego nikt nie ogląda… Wtedy nie będzie domniemania oglądania, bo przecież nie będzie dostępne xD

Ze 3 miesiące temu dzwoniła do mnie babka z badań rynku z anonimową ankietą o telewizji… Tak sobie teraz myślę – „czy to nie miało coś wspólnego z tym abonamentem”…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Co siedzi we mnie

 

Dzień 7, wtorek 13.06.2017

13 cze

No to by było na tyle z mojego pisania codziennie ;P

Ale plus jest taki, że nie zrezygnowałam z dbania o siebie. W porównaniu do początku spadło kolejne 0,6kg. Wiem mało przez cały tydzień, ale na weekend byłam w domu. Tam nie zbyt łatwo się dba o siebie zwłaszcza jak jest impreza i mnóstwo jedzenia. Ale nie jest źle :) tracąc średni 0,4 kg dziennie za 3 dni wrócę do założonego planu :)

Co mogę powiedzieć. Nie mogę iść na siłownię, bo od środy noszę na ręce ortezę która znacząco utrudnia mi życie (prawa ręka), ale są i plusy. Ponieważ nie mogę prowadzić samochodu do pracy jeżdżę komunikacją miejską. W sumie myślałam, że jest gorszy dojazd, a okazuje się, że nie jest tak źle. Dużo chodzę, bo to na przystanek, z przystanku dojść. Wczoraj byłam na zakupach na piechotę :) Także może nie siłownia i rower czy orbitrek, ale spacerek na świeżym powietrzu :) Dobrze mi to zrobi, a może nawet lepiej na tym  wyjdę? W każdym razie jeszcze tydzień ortezę mam nosić, więc dopiero półmetek, ale umiem już zapiąć tak jak powinnam, staram się robić kolejne nowe czynności. Wczoraj nawet naczynia myłam w rękawiczkach oczywiście, chociaż skończyło się tylko na kilku talerzach i zaczęła mnie ręka boleć więc tyle było ze sprzątania, no ale… Nie długo ściągam i ostro do roboty nad sobą :)

No to co? Do roboty?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Praca nad sobą

 

Dzień 1, środa 07.06.2017

08 cze

Dzień można zaliczyć do udanych :)

Mimo grilla w pracy udało mi się utrzymać tendencję spadkową wagi. Na grillu zjadłam co prawda łososia i sałatki bez precyzyjnego odmierzania, ale za to kolacje sobie darowałam więc mniej więcej pewnie na to samo wyszło ;)

Cieszy mnie również fakty, że w pracy mam luźniejszy okres, bo jest mi to dosłownie na rękę. Wczoraj byłam u ortopedy i niestety mam uszkodzone ścięgno w nadgarstku. Teraz muszę nosić ortezę przez dwa tygodnie przez 24h (nie gips bo muszę maścią smarować nadgarstek), więc mam trochę ograniczone możliwości :(

Co do wyników:

  • -0,6kg
  • 2l wody
  • ponad 6tys kroków
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Praca nad sobą

 

Nowy początek

07 cze

Wiem, że pisze to pewnie po raz setny, ale lepiej po raz kolejny podjąć walkę niż po raz kolejny powiedzieć, że sorry nie udało się…

No wiec tak. Zaczynając optymistycznie :)
Przez ostatnie 3 miesiące „byłam” na diecie
1 miesiąc – dieta i ćwiczenia = -4kg
2 miesiąc – dieta i ćwiczenia = -4kg
3 miesiąc – niestety odpuściłam :( = +/-0kg
ale… jest 8kg do tyłu i z tego jestem mega zadowolona! Jak tak dalej pójdzie to uda mi się założenie żeby w rok stracić wszystko co mam w nadbagażu.

Dlaczego nowy początek? Dlaczego dzisiaj?
Po miesiącu „utrzymywania wagi” przy nic nie robieniu stwierdziłam, że kurcze! Nie mogę się tak lenić! Kupiłam sobie „plan treningowy” z biedronki żeby mnie motywował do uzupełniania, a tym samym – głupio wpisać, że się nic nie zrobiło, no nie? Akurat wczoraj skończyła mi się dieta od multisportu więc od dzisiaj mam wygenerowaną nową. Dlatego też OD DZISIAJ zaczynam.

Mówię do chłopaka:
- Od jutra wracam do dbania o siebie.
- A jutro od kiedy?
- Od dzisiaj! ;)

Ponoć najłatwiejsza do utrzymania jest dieta „od jutra” tylko że się na niej nie chudnie. Coś w tym jest… Ale nie tym razem! Od jutra (dzisiaj) to od jutra!

Mam nadzieję, że uda mi się pisać regularnie – a przynajmniej w miarę regularnie o moich postępach :) (wiem obiecywałam nie raz… ale pod presją, że ktoś patrzy jest dużo łatwiej!)

No więc?

——————————————————

Dziś 07.06.2017 stwierdzam takie fakty:

  • 34kg do zgubienia – dużo! Wiem, że dużo, ale nie ma się co załamywać ;) 8 już zgubiłam gdzieś po drodze, więc kto da rade jak nie ja?
  • Rano na-czczo się pomierzyłam i stwierdzam, że już wiem skąd te kg zgubiłam ;) To naprawdę pocieszające bo gdy miałam dobry humor i patrzyłam w lustrze to myślałam:
    „nooo :) jest lepiej. Tu mniej, tam mniej. Ta sukienka coraz lepiej na mnie wygląda”.
    A gdy zjadłam coś czego mi nie wolno, albo gdy zbliżał się okres:
    „ta jasne… nic się nie zmienia :( dalej wyglądam tak samo, albo nawet gorzej. Tu wystaje, tam odstaje. Porażka!!”
    A wychodzi na to, że jednak nie jest tak źle ;) W niektórych miejscach jestem na początku drogi do „idealnych wymiarów” (oczywiście dla mojego wzrostu), a w niektórych jestem już w połowie!!
  • Gubiąc zaledwie 0,1kg dziennie (gdzie średnio przy stosowaniu diety i drobnych ćwiczeń dziennie leciało 0,14kg) dojdę do idealnych wymiarów w założonym czasie :)

Co mogę powiedzieć więcej? Do roboty! ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Praca nad sobą